o byciu mamą

myślę o tym coraz częściej, o tym moim macierzyństwie. Największym Darze jaki dostałam w życiu. I czuję WDZIĘCZNOŚĆ. za to piękne, choć nie raz trudne matkowanie, razy sześć. 
O nieprzespanych nockach, kolkach, noszeniu od rana do nocy, piciu zimnej kawy zrobionej poprzedniego dnia, kładzeniu się spać w ubraniu i prysznicu o czwartej nad ranem. O pyskówkach starszaków, przytulańcach młodszych. bieganiu, gaworzeniu, wspólnym graniu, fochach i chorobach. zbijaniu gorączek i godzinnych inhalacjach. bieganiu po trawie, taplaniu w błocie i kałużach, czytaniu miliona książek i o całej masie tych wszystkich cudownych rzeczy których mogę doświadczać, dotknąć i po stokroć czuję WDZIĘCZNOŚĆ. że jest mi to dane. sześciokrotnie.
Dawniej wszystko przyjmowałam, jako codzienność. normalność. dziś jest inaczej. na nic nie czekam. wszystko, czego doświadczam jako mama biorę garściami, chłonę. łącznie z tymi przykrymi, trudnymi doświadczeniami. bo wiem, że to kolejny etap. zaraz minie. będzie następny. każdy jest inny, niepowtarzalny i już nie wróci. wącham, tulę, noszę, przytulam ile tylko mogę, bo zaraz, już za moment wejdą w zupełnie inny kolejny etap, a ten pozostanie tylko wspomnieniem...



Komentarze