Nicnierobienie


Od rana;
Powiesiłam pranie. Wstawiłam następne. Postawiłam warzywa na bulion, soczewica też już bulgocze w garze  (będą pierogi 😋)
Umyłam podłogi, pozmywałam naczynia. Dzieci wysłane do szkoły z ekwipunkiem w plecaku też.
I usiadłam.  Z ciepłą jeszcze kawą. Z książką na kolanach.
Po co to pisze? Nie żeby się chwalić ile już zrobiłam ani wpędzać w jakiekolwiek poczucie winy. Nie. Ktoś może napisać co to jest. To żadna praca. I ma rację, bo patrzy przez swoje okulary. Dzień taki po prostu. Wczoraj mogłabym napisać "pół dnia spędziłam z telefonem w ręce słuchając muzyki. Dzieci na obiad zrobiły sobie owsiankę i tosty " wszystko zgodnie z prawdą.
Ale jak czytam nieraz te teksty, że my nic w domu nie robimy, że czegoś nie ma, jest bałagan i pretensje to mnie złość bierze.  Bałagan jest ok. Nieogarnianie też. Matka jest człowiekiem i ma prawo do odpoczynku, do siedzenia, do nicnierobienia. Przypomniał mi się kolega z biura, który dzień w dzień potrafił w swojej pracy biurowej załatwiać swoje prywatne sprawy pracując przecież.
Marzy mi się żebyśmy wreszcie przestali oceniać patrząc przez pryzmat tego co jest nie zrobione. 



Komentarze